sobota, 30 marca 2013

środa, 27 marca 2013

Olieg Achrem: siatkówka w Rzeszowie jest na wysokim poziomie

Asseco Resovia jest na dobrej drodze do obrony mistrzowskiego tytułu. Po półfinałowym zwycięstwie nad Delektą rzeszowianie drugi rok z rzędu zagrają w finale. Dzięki awansowi do najlepszej dwójki PlusLigi resoviacy zapewnili sobie już prawo gry w Lidze Mistrzów w kolejnym sezonie.
- Oczywiście, że najważniejszym celem jest wygrać mistrzostwo, ale taki minimalny plan, który był postawiony przed nami w tym sezonie, już osiągnęliśmy. Był to awans do finału, który zapewnia udział w Lidze Mistrzów – mówi OLIEG ACHREM, kapitan Asseco Resovii. - Te europejskie rozgrywki są dla naszego klubu niezwykle istotne. Bardzo cieszymy się z tego, że udało się to osiągnąć, tym bardziej po tym nierównym do tej pory sezonie. Mieliśmy swoje problemy, dlatego trafiliśmy w ćwierćfinale na Skrę, ale ją przeszliśmy, a teraz Delektę i jesteśmy w finale. Pokazaliśmy kawał zespołowej siatkówki, a dodatkowo po naszej stronie było też trochę szczęścia. Po raz drugi z rzędu jesteśmy w finale, a to potwierdza tylko, że siatkówka w Rzeszowie jest na bardzo wysokim poziomie – mówi przyjmujący ekipy z Rzeszowa, która oczekuje teraz na finałowego rywala. – To nie jest istotne z kim zagramy, bo oba zespoły prezentują wysoki poziom – mówi Achrem i dodaje. - Chciałbym, żeby te mecze stały na dobrym poziomie i jestem przekonany, że tak będzie. Zarówno ZAKSA, jak i Jastrzębie, mają takie same szanse na awans. Obie drużyny stać również na zdobycie złotego medalu. Nie wytypuję, kto awansuje do finału, ale będę trzymał za dobrą siatkówkę i emocje.
 
 
 

Bartosz Kurek popularyzuje siatkówkę

Od 23 marca rozgrywanych jest turniej o Puchar Moskwy, w którym udział biorą ekipy wyższych uczelni. Gośćmi zawodów byli znakomici siatkarze m.in. Bartosz Kurek.

Siergiej Grankin i Paweł Krugłow zaprezentowali serie pokazowych zagrywek. - Takie imprezy są znakomitą ideą. Wynik w tym przypadku nie jest sprawą najistotniejszą. Ważne, że siatkówka rozwija się - powiedział reprezentant Polski.

Tichacek: nie ma znaczenia z kim zagramy w finale

Asseco Resovia Rzeszów czeka na finałowego rywala w walce o mistrzostwo PlusLigi. Będzie nim Jastrzębski Węgiel lub ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. W czwartek i piątek zespoły te rozegrają kolejne mecze półfinału.

Lukas Tichacek, czeski rozgrywający Asseco Resovii przed rokiem poprowadził swój zespół do mistrzowskiego tytułu. Teraz może to powtórzyć, bo ekipa z Rzeszowa po emocjonującym pojedynku, w którym zgasło nawet światło, pokonała po raz trzeci Delectą Bydgoszcz.

- Może ktoś pomyśli, że specjalnie poprosiliśmy o wyłączenie światła, bo początek meczu znów nam nie wyszedł – mówi LUKAS TICHACEK. - Potwierdziła się opinia, że z Delektą gra się bardzo ciężko, bo to zespół, który bezwzględnie wykorzystuje błędy przeciwnika i sam mało ich popełnia. Tych błędów z naszej strony było w tym spotkaniu zdecydowanie za dużo. Mimo, że staraliśmy się cały czas wywrzeć presję na przeciwniku, to pojedynek był bardzo wyrównany do samego końca. To, że wyeliminowaliśmy tak wymagającego rywala, który zasłużenie wygrał rundę zasadniczą, jest naszym dużym sukcesem. Myślę, że nasza radość z awansu do finału jest nawet większa niż w zeszłym roku, bo ten sezon nie układał się po naszej myśli i ten finał rodził się w wielkim bólu – mówi czeski rozgrywający ekipy z Rzeszowa, który miał dużą cierpliwość do swoich kolegów grających na środku siatki, którzy dopiero w drugim secie zdobyli pierwszy punkt w ataku.

- Myślę, że wyszło tutaj duże zaufanie, jakie mamy do siebie – mówi Tichacek i dodaje. - W tym meczu rewelacyjnie zagrał Grzesiek Kosok, który imponował skutecznym blokiem i również w ataku radził sobie bardzo dobrze. Ostatnio moja współpraca z nim wygląda bardzo dobrze, natomiast gorzej wyglądało to z Piotrkiem Nowakowskim i to jest odwrotna sytuacja do tej, która miała miejsce w pierwszej części sezonu. „Kosa” zdobywa teraz najwięcej punktów ze naszych środkowych, ale nie ma co narzekać, bo Piotrek ma na pewno spory potencjał i może być bohaterem finałów. Zaufanie z mojej strony ma i będę mu wystawiał możliwie jak najwięcej piłek – stwierdza Tichacek.

Niie ma dla niego większego znaczenia z kim jego zespół zagra w finale. - Dla nas lepiej byłoby gdyby ta rywalizacja potrwała jak najdłużej i żeby nasz rywal trochę się zmęczył. My również z Delektą rozegraliśmy ciężkie spotkania, dlatego przyda nam się teraz trochę odpoczynku. Natomiast, czy do Jastrzębia, czy do Kędzierzyna, czeka nas bardzo podobna droga – kończy czeski rozgrywający mistrzów Polski.
Na dobry poranek informacje od swo - znane są już ceny biletów na mecze z Argentyna oraz USA, poniżej je prezentujemy :

28 czerwca – Bydgoszcz

Polska – Argentyna, ceny biletów: 70 zł | 90 zł | 120 zł

... 30 czerwca – Gdańsk
Polska – Argentyna, ceny biletów: 70 zł | 90 zł | 120 zł | 150 zł

5 lipca – Katowice

Polska – USA, ceny biletów: 50* zł | 100 zł | 120 zł | 150 zł

7 lipca – Wrocław

Polska – USA, ceny biletów: 90 zł | 100 zł | 120 zł

*/ cena za bilety w Katowickim Spodku – z ograniczoną widocznością – bez możliwości reklamacji.

wtorek, 26 marca 2013

"...Finały powinny być w naszym wykonaniu spokojniejsze..."

A po drugiej stronie siatki wypowiadial się Andrzej Kowal:
„Spodziewaliśmy się, że w poniedziałek będzie trudniej i tak było. Ale mecz był zdecydowanie lepszym widowiskiem. Wygrane końcówki mogą cieszyć, ale popełniliśmy zbyt dużo błędów w ataku, co obniżało trochę poziom naszej gry. Jesteśmy w finale i mamy Ligę Mistrzów. Finały powinny być w naszym wykonaniu spokojniejsze, nie będziemy tak nerwowi. Od początku sezonu gramy chimerycznie, ale dzięki trudnym ćwierćfinałom i półfinałom powinniśmy grać lepiej.”

"Marzyliśmy bardzo o finale..."

Wojtek Jurkiewicz po wczorajszym, meczu:
„Marzyliśmy bardzo o finale, ale jeszcze widać nie jest on nam pisany. Zespół jest budowany bardzo cierpliwie i my również poczekamy cierpliwie na finał. Gramy o trzecie miejsce, co przed sezonem każdy z nas brałby w ciemno. Wiemy, że stać nas na to, żeby zakończyć ten sezon zdobyciem medalu.
Z taką grą jak zaprezentowaliśmy w poniedziałek, w niedzielę moglibyśmy wygrać. Graliśmy lepiej,
ale rywale byli jeszcze lepsi.”