piątek, 18 stycznia 2013

Cześć

250 ataków w 3 minuty.!!! Można ?? Można.!! :D
The Best of Mariusz Wlazły !!!


http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=7qdIGToUIFg


A dziś dnia 18.01.2013r. mecz Plus Ligi ( 16 kolejka )
Indykpol AZS Olsztyn – Jastrzębski Węgiel (g. 18:00, Polsat Sport)



Tymczasem Bartek Kurek Official Facebook...:
"Zwycięstwo nad Trentino nas podbudowało i myślę, że może być ważnym momentem w tym sezonie. Teraz musimy pokazać się z dobrej strony w Superlidze, a okazja do tego będzie w sobotę. Pozdrawiam  !! "

czwartek, 17 stycznia 2013

Opowiadanie nr 19 i 20 :P

Rozdział XIX

Chwilę później dotarliśmy na miejsce. Czekałam na wszystkich przed klubem, a Zbyszek poszedł zarezerwować salę tylko dla nas. Zaraz podjechał Sebastian z Karoliną. Oni oboje tak słodko wyglądali ze sobą, bo Karolina miała niewiele ponad 160 cm, a Seba, jak już wspominałam - 190 cm. Zawsze zastanawiałam się czemu nie został jakimś sportowcem tylko wybrał śpiewanie. Zibi przecież był niewiele od niego wyższy, a świetnie atakował. Zadzwonił mi telefon - Cupko. Wytłumaczyłam mu dokładnie jak dotrzeć do nas, specjalnie wybraliśmy miejsce niedaleko ich hotelu, żeby nie mieli problemów z drogą. Winiar, który często bywał w Rzeszowie, obiecał "dostarczyć" ich na czas. Zbyszek wyszedł z klubu i oświadczył, że możemy już wchodzić. Wysłałam tylko sms do Cupka, żeby po przyjściu skierowali się w stronę drugiej sali na prawo. Przeszliśmy tam, a naszym oczom ukazał się czerwony "pokój", z czarnym parkietem. Po prawej stronie stało kilka czarnych, skórzane sof i stoliki. Naprzeciw nich był bar. Wszystko wyglądało bajecznie, gdyż oświetlenie składało się z kilkuset małych lampek ledowych porozwieszanych w całym pomieszczeniu. Zaraz za nami wszedł barman. Zapytał czy nie chcemy się czegoś napić oraz czy potrzebujemy go tutaj na stałe. Na oba pytania zaprzeczyliśmy, więc wyszedł, a my zajęliśmy miejsca na sofie. Chwilę pogadaliśmy i się pośmialiśmy, ale usłyszeliśmy dźwięk otwieranych drzwi. Pojawili się zawodnicy Skry w doskonałych humorach, pomimo przegranego meczu. Przywitałam się z każdym i przeprosiłam, że na nich nie zaczekałam na hali. Przedstawiłam im Karolinę i Sebę, bo Zbyszka już znali. Pojawiła się prawie cała drużyna, oprócz Wlazłego, Zatorskiego, Bąkiewicza i Bonifantego. Zaprosiliśmy DJ, a ja wyszłam na chwilę i zadzwoniłam do Kasi.
- Hej słońce, gdzie jesteście?
- Hej hej, już jedziemy z Piotrkiem. Będziemy za pięć minut.
- A nie wiesz może co z resztą?
- Poczekaj zapytam. - oddaliła kawałek słuchawkę - Misiu, wiesz co z Wojtkiem i Paulem?
- Są w drodze, będą jakoś mniej więcej tak jak my. - usłyszałam głos Pita
- Powiedział.. - przybliżyła z powrotem telefon
- Słyszałam, dobra, to czekamy na was. Po wejściu druga sala na prawo. Buziaki.
- No, do zobaczenia, buziaki.
Rozłączyłam się i wróciłam do środka. Chłopaki świetnie się sami bawili, ale na mój widok wszyscy przybiegli i się kłocili, który może pierwszy. Przez nich przebił się Zbyszek i porwał mnie na parkiet, a oni "obrażeni" usiedli na sofach. Z głośników wydobyły się pierwsze dźwięki genialnej przeróbki Rehab, którą wszyscy znali doskonale, chociażby z Igłowych filmików. Popatrzyliśmy znacząco na Winiara i wywołaliśmy na środek parkietu. Speszył się lekko, ale brawami i łykiem drinka go zachęciliśmy. Rozkręcił się i tańczył w realu jeszcze lepiej niż na wspomnianym filmie. Wszyscy zaczęliśmy się wspólnie bawić. Po chwili dotarli również Wojtek, Paul, Piotek i Kasia. Podbiegłam i się przywitałam. Zaproponowałam coś do picia, ale podziękowali. Zaprosiłam ich na parkiet. Jednak po chwili dziwnie razem z Karoliną i Kasią czułyśmy się w męskim gronie. Justyna niestety nie dotarła do nas, bo źle się poczuła, ale przysłała Karola. Postanowiłyśmy się więc wymknąć do innych sal i poszukać partnerek dla naszych kochanych siatkarzy. Bez problemu zaprosiłyśmy kilkanaście w miarę normalnych dziewczyn i wróciłyśmy do naszej sali. Jak widać, nie były one napalonymi fankami, gdyż na szczęścid ich nie poznały. Każdy z chłopaków znalazł sobie jakąś kobietę i ruszyli na parkiet. W oka mgnieniu wszyscy nieżonaci byli nimi zachwyceni. Alkohol znikał w rekordowym tempie, zabawa toczyła się w najlepsze. Co chwilę któryś prosił mnie do tańca, a moje nogi po trzech godzinach odmówiły posłuszeństwa. Ściągnęłam szpilki i położyłam się na sofie, a obok usiadł Aleks. Rozmowa toczyła się naturalnie po angielsku. Zapytał co się stało, odpowiedziałam, że jestem zmęczona i mnie nogi bolą.
- Może pomasować? - zaproponował
- Nie, no co ty, nie będę Cię wykorzystywać.
- Ale serio, podobno jestem w tym dobry.
- No to muszę wypróbować - uśmiechnęłam się i zrobiłam więcej miejsca swojemu towarzyszowi. Rozpoczął masaż i faktycznie był genialny w tym. Po chwili podziękowałam, bo przestało boleć, a on zaprosił mnie do tańca. Powiedziałam, że jeśli nie będzie mu przeszkadzać, że pójdę na boso, to mogę. Naturalnie nie miał nic przeciwko. Zaczęliśmy tańczyć do Danza Kuduro. Tego wieczora chyba z nikim mi się lepiej nie tańczyło, nawet z Zibim. Tak wywijaliśmy, że zrobili nam miejsce na całym parkiecie, a Kasia bawiła się w Igłę i wszystko kręciła. Miałam zwiewną sukienkę, którą specjalnie wykorzystywałam w tańcu. Po zakończonym utworze dostaliśmy oklaski, ukłoniliśmy się i zeszliśmy z parkietu. Wzrokiem zaczęłam szukać Zbyszka, przez całą imprezę tak naprawdę widzieliśmy się może chwilę na początku. Nigdzie go nie znalazłam. Zostawiłam na chwilę swojego tanecznego partnera i poszłam poszukać ukochanego. Spojrzałam na telefon, była 23. Nawet nie zauważyłam kiedy to minęło. Zadzwoniłam do niego, ale po chwili zrezygnowałam, bo przecież wiadomo, że jeśli jest gdzieś w klubie, to nie usłyszy dzwonka. Postanowiłam pochodzić po salach i zobaczyć czy w żadnej z nich go nie ma. W całym budynku znajdowało się osiem sal tanecznych plus nasza, jedna typowo do posiedzenia, pogadania i posłuchania muzyki na żywo i ostatnia, którą otwierano tylko na nocne imprezy, od 23. Tańczyły tam tancerki i tancerze w krótkich strojach. Jednak nie można było podpiąć tego pod striptizerów, ponieważ oni się nie rozbierali. Szłam i przeglądałam każdą salę dokładnie. W jednej z nich spotkałam Kasię, która bawiła się z Piotrkiem, ale po chwili postanowiła mi pomóc poszukać ZB9. W siedmiu salach nie znalazłyśmy go, podobnie jak i w ósmej. Nie liczyłam, że poszedł do części z muzyką na żywo i sztywniejszym klimatem, mimo to, tam też się rozglądałyśmy, jednak bezskutecznie. Ostatnim pomieszczeniem oprócz toalet w tym budynku była sala, którą otworzyli kilka minut wcześniej. Wparowałyśmy do niej, mając nadzieję, że chociaż tam się znajdzie, ale oprócz tancerzy i kilku wstawionych ludzi, nie było tam nikogo znajomego. Zrezygnowane wróciłyśmy do naszej sali licząc, że może tam się wrócił. Jednak niestety nasze nadzieje się nie spełniły, gdyż nadal nie przyszedł. Usiadłyśmy na sofie, od razu podszedł do Kasi Pit i odciągnął ją na bok. Zaczął jej coś opowiadać. Po chwili oboje przyszli do mnie.
- Kinga, nie wiem jak mamy Ci to powiedzieć.. - zaczął Nowakowski.
- Ale co? Najlepiej prosto z mostu, już się zaręczacie czy co? - zaśmiałam się. - No nie bądźcie tacy tajemniczy, gadajcie!
- Nie no co ty, w ogóle nie oto chodzi.. Coś zupełnie innego..
- To znaczy? No dawaj, bo zaraz się przestraszę.
- No bo.. Wiem gdzie jest Zbyszek.. Bynajmniej jestem prawie pewien..
- Tak? No gdzie?
- No.. - zawiesił się środkowy.
- No? Ej!
- Ostatnio Wojtek widział go przy wejściu z jakąś dziewczyną, Zbyszek był już dość podpity, a ona nie. Potem poszli gdzieś i żadnego z nich nie ma..
- Co?! - wrzasnęłam, a wszyscy obecni na mnie popatrzyli.
- No.. Znaczy no nie ma pewności do niczego, ale nie ma ich już dobre 45 minut..
- To niemożliwe!
- Ja tylko sugeruję, nie ma pewności, już Ci to mówiłem.
- Jeśli to prawda i coś z nią będzie miał, to zabiję gnojka, obiecuję! - krzyknęłam, wzięłam rzeczy i pobiegłam w stronę wyjścia. Kasia wybiegła za mną.
- Kochana stój, zaczekaj, przecież nic nie wiadomo. Może po prostu on był zmęczony, albo poszli się gdzieś przejść.
- Tak, o 23 zachciałoby się spacerów. A tu obok wszędzie las.. No nie mogę, uduszę go!
- Spokojnie! - złapała mnie za rękę.
- Mam dość! Idę do domu, chociażby na pieszo!
- Stąd masz jakieś pół godziny drogi, poczekaj, Piotrek nic nie pił, zawiezie Cię.
- Nie, dzięki, poradzę sobie. - wyszłam z klubu trzaskając drzwiami. Przeszłam kawałek i zaczęłam płakać. Chwilę później usłyszałam wołanie " Kinia, Kinia!" Obróciłam się..


Rozdzaił XX


Zobaczyłam biegnącego za mną Aleksa. Wyszłam bez kurtki, a fakt faktem na dworze było 10 stopni. Przystanęłam i zupełnie zapłakana spojrzałam na niego. Bez żadnych pytań przytulił mnie i podał swoją kurtkę.
- Powiesz mi, co się stało? Niewiele po polsku rozumiem, więc nie wiem o co chodziło. Zbyszek coś Ci zrobił?
- Nie, znaczy nie wiem. Poszedł sobie gdzieś, nie wiem gdzie z jakąś dziewczyną..
- A skąd to wiesz, że gdzieś poszedł?
- No bo go nigdzie nie ma w klubie. - usiedliśmy na ławce.
- Ale jak, bo ja nie rozumiem. Jesteście parą, a on idzie z inną dziewczyną? To w Polsce tak się robi?
- No właśnie.. Nie, nie robi się tak u nas..
- Bo w Serbii to jak mamy partnerkę, to o nią dbamy i w ogóle. - podał mi chusteczkę.
- Szkoda, że to nie Serbia, albo chociaż Zibi to nie Serb.
- Niestety.. Może do niego zadzwoń?
- Nie odbiera.
- A wrócisz ze mną do klubu? Zimno się robi.
- Wracaj sam, już i tak Cię tu za długo trzymam. - ściągnęłam jego kurtkę z siebie i mu podałam.
- Bez Ciebie nie wrócę. - oddał mi ją z powrotem.
- Naprawdę nie mam ochoty się już dzisiaj bawić, proszę Cię, idź.
- To zostaję tu z Tobą,przejdźmy się i jak wróci Ci ochota to przyjdziemy, a jak nie, to odprowadzę Cię do domu, daleko masz?
- 30 minut jakieś, może od razu tam idźmy.
- Poczekaj, wrócę po Twoją kurtkę, bo widzę że mimo mojej dalej się trzęsiesz.
- Przyznaj, że Tobie zimno - dźgnęłam go palcem w ramię i się uśmiechnęłam. Miał ubraną tylko czerwoną koszulę z rękawem trzy czwarte.
- Mi? No co ty.
- Dobra, jeśli możesz, to faktycznie ją weź, bo może zginąć. Czarny płaszczyk, wisi przy wejściu.
- Okej, pięć minut i jestem.
  Pobiegł w stronę klubu, a ja zastanawiałam się co ja robię. Zamiast szukać Zbyszka, gadam tyle z Aleksem. Może myliłam się i Zibi tylko gdzieś na chwilę wyszedł sam się przewietrzyć. Albo zmęczony wziął taxi do domu.. Zadzwoniłam znowu do niego, ale dalej cisza. Wstałam z ławki, Aleks akurat wrócił. Napisałam tylko do Kasi, że idę z Atanasijevicem, żeby się nie martwiła i ruszyliśmy wolno w kierunku mojego domu. Po drodze dużo gadaliśmy, umiał mnie rozśmieszyć. Humor mi się poprawił, zaczęłam zapominać o Zbyszku. Pół godziny minęło nawet nie wiem kiedy. Dzięki tylu rozmowom z tym przemiłym Serbem, mój angielski był coraz lepszy. Zawsze rozumiałam co do mnie mówi i wiedziałam, co odpowiedzieć. Stanęliśmy pod domem, zegarek wskazywał północ. Zaproponowałam wejście do mnie i napicie się chociażby herbaty czy kawy. Chętnie się zgodził, więc po cichu udaliśmy się do mojego mieszkania. Od razu po wejściu poszliśmy do kuchni, wstawiłam wodę na kuchenkę i usiedliśmy przy stole. Ściągnęłam szpilki, bo znów nogi odmawiały posłuszeństwa. Wyciągnęłam ciastka z szafki, najprawdopodobniej mama musiała podrzucić. Zawsze o wszystkim myślała. Cały czas rozmawialiśmy, o siatkówce, o życiu prywatnym, o wszystkim gadało się nam cudownie. Zapytałam, czy nie chciałby obejrzeć jakiegoś filmu i zostać na noc, bo teraz już trochę późno. Zgodził się, zadzwonił tylko do Cupka i uprzedził, że nie wróci. Zrobiłam kawy, zabraliśmy rzeczy i przenieśliśmy się do salonu. Jako, że Aleks nie znał Dirty Dancing, musiałam mu je pokazać. Włączyłam polskiego lektora i angielskie napisy, rozsiedliśmy się wygodnie i rozpoczęliśmy nasz seans. Film osobiście znałam na pamięć, ale zawsze rozbawiał mnie do łez. Po pewnym czasie Aleksandar pozwolił sobie mnie objąć. Nie zaprotestowałam, ba, nawet poczułam taką potrzebę. Musiałam mieć kogoś przy sobie, potrzebowałam tego. Wtuliłam się w niego i dokończyliśmy oglądanie. W międzyczasie zasnęłam.
  Rano o 8 obudziłam się w swoim łóżku. Poczułam zapach naleśników. Nie miałam pojęcia jak się tu znalazłam. Wstałam i przeszłam do kuchni. Krzątał się tam już Aleks. Uśmiechnęłam się.
- Dzień dobry princess - powiedział po części po polsku Aleks
- oo, dzień dobry. A ty już od rana w kuchni, robisz naleśniki?
- A nie lubisz?
- Jasne, że lubię. Uwielbiam! A, mam pytanie, jak ja się znalazłam w łóżku?
- Zaniosłem Cię jak zasnęłaś. Sam pożyczyłem koc od Ciebie i położyłem się w salonie.
- Oooo, dziękuję, kochany jesteś - przytuliłam go.
- Z nutellą czy z serem?
- Z nutellą.
  Nałożył kilka naleśników na talerz, posmarował nutellą i mi je przyniósł.
- Kawa czy kakao?
- A mam kakao?
- To ja chyba lepiej wiem niż ty, co posiadasz - zaśmiał się.
- Nie no, spałam tu dopiero pierwszą noc. Jeszcze jak widać się nie rozpakowałam i nie do końca ogarniam co gdzie jest.
- Okej, to co?
- To kakao poprosze.
- Nie ma problemu. - podał mi gorące kakao i sam usiadł obok z takim samym zestawem.
- A ty nie powinieneś być w hotelu? Kiedy wyjeżdżacie?
- Wyganiasz mnie?
- Niee, tylko pytam.
- Wyjeżdżamy jutro, trener dał nam dzień odpoczynku tutaj.
- Uu, szlachetnie. To mogę Ci dzisiaj jeszcze pokazać Rzeszów, jeśli chcesz.
- Pewnie. Skoczymy tylko do hotelu, przebiorę się i jestem gotowy.
- Okej, muszę najpierw odzyskać swoje auto. Poczekaj, muszę zadzwonić. - wstałam i poszłam do salonu po telefon. Miałam wyciszony głos, a na ekranie 30 nieodebranych połączeń i 10 sms. Wszystkie od Kasi, Karoliny i Zbyszka. Dziewczyny pytały co się dzieje, gdzie jestem itd. Oddzwoniłam najpierw do Kaśki.
- Hej słońce, co jest?
- No wreszcie, gdzie ty byłaś?
- Jest po ósmej rano, więc spałam.
- Zbyszek się dobijał.
- A niech spada.
- Ma Ci coś do powiedzenia.
- Nie mam ochoty go słuchać, coś jeszcze?
- Dam Ci go do słuchawki, bo jest tutaj.
- Nie! - odłożyłam telefon i oddzwoniłam do Karoli.
- Hejo, gdzie moje autko?
- Hej, Seba Ci je zaraz podwiezie, a ty gdzie byłaś?
- Tobie też mam się tłumaczyć, że spałam? Jest po ósmej, helloł.
- My nie spaliśmy całą noc, przygotowana na rozmowę kwalifikacyjną?
- Powiedzmy. Wezmę wszyskie fotki, może coś po drodze wybiorę. Za ile mogę dostać samochód?
- Pół godziny i Seba będzie.
- Okej, coś jeszcze?
- Gadałaś ze Zbychem?
- Nie i nie mam ochoty.
- A powinnaś.
- Kolejna? Dajcie mi wszyscy spokój! - krzyknęłam, a Aleks wychylił się z kuchni i zawołał " Coś się stało?" " Nie, nic, spokojnie, już kończę" odpowiedziałam i wróciłam do rozmowy z Karoliną.
- Ej, do kogo to było?
- Aleks jest u mnie.
- Coooo? O tej porze? Co on tam robi?
- Spał u mnie.
- Że co proszę?
- To co słyszysz. Spokojnie, nic się nie działo, po prostu za późno było na jego powrót do hotelu więc zaproponowałam, żeby się u mnie przespał.
- Ale, że jak to? Jesteś ze Zbyszkiem, a śpi u Ciebie Aleks?
- Na łóżku w salonie. Daj spokój. Muszę kończyć. Na razie.
Odłożyłam słuchawkę i wróciłam do kuchni. Atanasijevič próbował coś ode mnie wyciągnąć, ale bez skutku. Poszłam do łazienki pod prysznic, a on do pokoju. Po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi. Ubrałam szlafrok i wyszłam z łazienki. Aleks już otworzył. Usłyszałam znajomy głos..

Cudowne wiadomości :D


Kolejne cudowne wiadomości, tym razem od profilu Piotra Nowakowskiego :
7 czerwca – Warszawa (Torwar) Polska -Brazylia
9 czerwca – Łódź (Atlas Arena) Polska-Brazylia

28 czerwca – Bydgoszcz (Łuczniczka) Polska -Argentyna
...
30 czerwca - Gdańsk (Ergo Arena) Polska -Argentyna

5 lipca – Katowice (Spodek) Polska -USA
7 lipca – Wrocław (Hala Stulecia) Polska-USA
Wszystkie mecze o godzinie 20.15  ! ! !
 

 
Kilka słów od Daniela Castelliniego po wczorajszym ( 16.01 )zwycięstwie :
"To bardzo ważne wygrać takie spotkanie u siebie, dlatego szczególnie cieszy mnie środowy wynik. Zespół Noliko pokazał, że potrafi być trudnym przeciwnikiem. Zawodnicy są młodzi, dobrze zorganizowani i wyróżniają się energią. W drugim i trzecim secie grali bardzo dobrze, zwłaszcza w obronie. Dobrze, że nasi zawodnicy nie stracili koncentracji i wykonali swoje zadanie".

środa, 16 stycznia 2013

Opowiadanie nr 18

Rozdział XVIII

 Dziesięć minut później dotarliśmy do mojego nowego mieszkania. Karolina jeszcze go nie widziała. Dzisiaj znajomy przywiózł już część moich rzeczy. Wysiedliśmy i ruszyliśmy w stronę wejścia. Karola była zachwycona każdym metrem hallu. Przywitaliśmy się z portierem i wsiedliśmy do windy. Otworzyłam drzwi od mieszkania i weszliśmy dalej. Podekscytowany Sebastian biegał i pokazywał każdy możliwy metr swojej dziewczynie. Ja się tylko zaśmiałam, ściągnęłam płaszczyk i przeszłam do sypialni. Rozłożyłam się na swoim łóżku i zaczęłam myśleć o Zbyszku, naszym związku i o tym wszystkim, co się wydarzyło dzisiaj. W tym czasie do pokoju wparował Sebastian i położył się obok mnie.
- I jak się czujesz?
- Dziwnie..
- Przecież chyba tego chciałaś?
- Chciałam być z nim, ale nie chciałam tej całej otoczki :zdjęć, wywiadów i tak dalej.
- Ale to jest niestety nieodłączna część. Sam o tym najlepiej wiem. Przy związku z Karoliną to nawet znośne dla niej, bo mieszka tutaj, a ja w Poznaniu. Nie męczą jej media. Jest nam ciężko, to fakt, bo rzadko się widujemy, ale lepiej dla niej i związku.
- Ja bym tak nie potrafiła. Serio, podziwiam was, że dajecie radę. Znaczy widać, że Karolina się męczy, chociażby ta akcja niedawno..
- No wiem, myślisz, że mi nie jest? Cholernie mnie boli, że nie mogę jej codziennie przytulić czy pocałować. Ale tak już jest, ja muszę być w Poznaniu z powodu pracy, ona tutaj z takiego samego powodu. Z czasem mam nadzieję, że będę mógł się tu razem z wami mieszkać.
- Ej, a tak w ogóle, gdzie zgubiłeś Karolinę?
- Buszuje po domu, mega jej się spodobał - oboje się zaśmialiśmy i wstaliśmy z łóżka.
  Poszłam do łazienki wziąć prysznic, a on poszukać zguby. Po 20 minutach wyszłam, bo usłyszałam dzwięk swojego telefonu. Na wyświetlaczu pojawił się jakiś numer, domyśliłam się, że to Zbyszek, bo dalej nie zapisałam sobie jeszcze jego komórki.
- Cześć słońce, gotowa?
- Hej, minęło dopiero 50 minut, a przecież miałam być gotowa za 2 godziny.
- Oj tam, ale ja już chcę z Tobą być, a poza tym chciałem zobaczyć Twoje mieszkanie.
- To możesz wpaść za pół godziny, zjemy coś z Karolą i Sebą przed wyjściem.
- Okej, no to ja już się powoli ubieram i będę jechał. Jaką sukienkę ubierasz? Bo chcę mieć koszulę pod kolor.
- Chyba fioletową.
- Spoko. Do zobaczenia, kocham Cię!
- No papa, ja Cię też.
  Poszłam do garderoby i spojrzałam na moje kartony. Odnalazłam wśród nich sukienkę, o której mówiłam Zibiemu. Miała dekolt w kształcie litery V a długość do połowy uda. Założyłam ją i poszłam do kuchni. Na kuchence stało spaghetti, które w rekordowym czasie przygotowała Karolina.
- Skąd ty to wszystko wzięłaś?
- Widzisz, ja o wszystkim myślę - uśmiechnęła się. - Twoja mama przekazała trochę rzeczy. No i kochana, tu jest cudownie!
- No wiem - wyszczerzyłam się. - Zbyszek powiedział też, że wpadnie do nas przed imprezą, wystarczy dla niego?
- Jeśli nie je kilograma makaraonu sam, to wystarczy - zaśmiała się.
- Kilograma może nie, ale prawie, to na pewno.
- To ja dogotuję lepiej - śmiejąc się wstała i wstawiła garnek z wodą na gaz.
  Usiedliśmy przy stole i trochę pogadaliśmy. Wyjęłam laptopa i zaczęłam przeglądać zrobione przeze mnie fotki. Połowa była rozmazana, więc od razu trafiła do kosza. Resztę powoli przeglądałam i z pomocą Karoli i Seby usunęłam kolejne kilkaset. Z dwóch tysięcy zostało niewiele ponad 300. Przypomniałam sobie, że muszę przynieść jutro na rozmowę kwalifikacyjną parę ujęć. Wiele z nich się nadawało, ale chodziło o portret. Znalazłam prześliczne fotki Kasi i Piotrka i Karoli i Seby. Zalogowałam się na fejsbuka. Miałam ponad 40 powiadomień, połowę tyle wiadomości i multum zaproszeń do znajomych. Zaczęłam to wszystko odbierać. Nieznajomi ludzie gratulowali mi związku, życzyli wszystkiego najlepszego i coś w tym stylu.
- No no, przyszła Pani Bartman, jaka popularna.
- Ty weź, ogarnij się, zaraz szału dostanę. Dopiero z nim zaczęłam być, a już wszyscy coś insynuują. Mam normalnie dość.
- Spokojnie, dasz radę.
  W tym czasie zadzwonił mi telefon.
- Hej skarbie, jak się do Ciebie dostać?
- Podejdź do portiera, zaraz tam zadzwonię i wjedź windą na drugie piętro, drugie drzwi na lewo.
- Okej, już idę.
  Zadzwoniłam do portiera i powiadomiłam go o moim gościu. Chwilę później usłyszałam dzwonek. Otworzyłam, a tam stał ZB9 z bukietem kwiatów w fioletowej koszuli, o prawie identycznym odcieniu co moja sukienka. Namiętnie mnie pocałował, a ja zaprosiłam go do środka. Był zachwycony. Usiedliśmy w kuchni i zjedliśmy posiłek. W międzyczasie pokazałam mu zdjęcia i dokopałam się do końca powiadomień na fejsbuku. Ostatnie z nich brzmiało coś w podobie " Zbigniew Bartman oznaczył Cię jako swoją dziewczynę"
- Ooo, misiu, jakie słodkie - pocałowałam go w policzek.
- Zaakceptujesz?
- A mam zaakceptować?
- Byłoby miło.
- No nie wiem, nie wiem..
- Czyli nie chcesz się do mnie przyznać? Dzięki. - udawał obrażonego
- No pewnie. Dobra, już, ogarnięci, najedzeni, możemy iść?
- Ja jeszcze tylko skoczę do łazienki i już.- powiedziała Karolina
- To my już się powoli ubieramy.
  Ubrałam płaszczyk, zapakowałam torebkę i wyszliśmy z domu. W międzyczasie zadzwoniłam do mamy pytając czy Daga wróciła. O dziwo, pomimo powrotu siostry do domu, jeszcze nic nie wiedziała o moim nowym ukochanym. Stwierdziłam, że powiem jej kiedy indziej. Wyłączyłam się i wsiadłam ze Zbyszkiem do jego auta, a moje kluczyki oddałam Sebastianowi. Atakujący włączył płytę i wybrał hit - Ona tańczy dla mnie. Ruszyliśmy śpiewając i tańcząc.

Dziś wstawiłam wam 3 opowiadania/rozdziały naraz, ponieważ ostatnio nie miałam czasu...
Jutro postaram się także wstawić 2 rozdziały . :D / Angeluśśś <3

Opowiadanie nr 16 i 17

Rozdział XVI

Dziewczyny w końcu zapytały co się stało. Sebastian i chłopak Dagi siedzieli obok i nie wiedzieli co mają zrobić.
- Powiedział, żebym zeszła mu z oczu, nie ma ochoty mnie widzieć. A to wszystko przez tego idiotę!
- Spokojnie, ale jakiego idiotę ? - zapytała Dagmara
- Tego co tam stoi - wskazałam na stojącego przy barierkach po drugiej stronie Antka
- A konkretniej za co?
- Za to, co zrobił tutaj, jak mnie złapał, przytulał. Zbyszek sobie coś ubzdurał, że on mnie podrywa, że on widział jak mnie całował. Ja już nie mam siły, dopiero się z nim pogodziłam, a on już zrobił i znalazł kolejny problem..
- Przestań, naprawdę? Znaczy no wiesz, to że Cię tak przytulił w taki sposób, to nie było normalne, ale Zbychu nie powinien aż tak reagować - próbowała mnie uspokoić Karolina
- Ale co ja mogę? Jedynie dać mu spokój i pogodzić się z tym, że nie będzemy razem. Najwidoczniej nie jest nam to pisane..
- Wam? Wam to jest pisane w stu procentach, zrozum to! - krzyknęła Justyna
- Ja może i to rozumiałam, ale on nie..
- To trzeba mu to uświadomić! - powiedziała Kasia
- Nie ma to już sensu.. Odpuszczam.
  Usłyszałam gwizdek na pierwszą przerwę techniczną. Było 6:8 dla Skry. Karolina, Kasia i Justyna poderwały się i udały w stronę barierek. Piotrek i Karol od razu podbiegli, pogadali i przytulali się. Karola tylko coś bardzo gestykulowała do Nowakowskiego, a potem zniknęła wśród kibiców. W tym samym czasie Sebastian próbował mnie pocieszyć, dał mi chusteczki, gadaliśmy. Zaraz później Kasia i Justyna wróciły.
- Gdzie trzecia?
- Poszła gdzieś
- Tyle to ja widzę, ale gdzie?
- Nie wiemy, poszła sobie po prostu.
- Nie wnikam w takim wypadku. - przytuliłam się do Sebastiana.
  Daga dostała telefon od przyjaciółki, że potrzebuje pilnej pomocy, więc zebrała się i razem z chłopakiem wyszła z meczu. Poprosiła mnie, żebym relacjonowała jej przebieg meczu na bieżąco przez whatsapp'a. Minęło 10 minut, w secie 15:16, druga przerwa techniczna, toczyła się długa i zacięta walka. Karoliny nadal brak, Seba do niej dzwonił, ale się nawet nie odezwała. Nowakowski i Kłos znowu popatrzyli w naszą stronę, zaczęli machać i się śmiać. Wyjątkowo przez to, że Kasia i Justyna są przyjaciółkami, oni zaczęli częściej ze sobą gadać, na przykład właśnie w przerwach. Jakoś chęć pstrykania zdjęć mi minęła, odkąd wróciłam od Zibiego. Antoni wrócił od tłumu dziennikarzy z drugiej strony i podszedł do mnie.
- A ty czemu nie tam? Chodź! - pociągnął mnie za rękę
- Daj mi spokój - wrzasnęłam
- Ej, o co chodzi, co ja zrobiłem?
- No właśnie dużo.
- To znaczy? Możesz jaśniej?
- To znaczy, że przez Ciebie się pokłóciłam z chłopakiem, na którym mi zależało!
- Przeze mnie?
- No tak, widział jak mnie obmacywałeś, zejdź mi z oczu - odwróciłam się w stronę Sebastiana.
- Obmacywałem?
- A jak nazwiesz to, co tu robiłeś, jak mnie złapałeś i w ogóle? - nie odrywałam wzroku od ziemi
- Koleżenskie przytulenie chociażby.
- Daj mi spokój! Masz! - rzuciłam mu przepustkę, którą ściągnęłam z szyi
- No ale pogadajmy!
- Nie mamy o czym, czy ty tego nie rozumiesz?
- Ale mi się podobasz! A jeśli nie masz już teraz swojego obiektu westchnień to możesz być ze mną.
- Co ty w ogóle gadasz?! Po raz ostatni powtarzam Ci, daj mi spokój i odejdź stąd w cholerę!
- Daj mi szansę! - pociągnął mnie za rękę
- Czy ty nie pojmujesz, co kobieta do Ciebie mówi? Mam Ci to przetłumaczyć w inny sposób? - powiedział wkurzony Sebastian
- Ty? Hahahaha, co ty możesz?
- Dużo - Sebastian wstał i chciał do niego podejść, ale złapałam go za rękaw jego koszuli. Był o ponad głowę większy od natrętnego fotografa. Dopiero zauważyłam jaki jest niski. Seba miał 190 cm, on na oko jakieś 180 cm, a ja 185 cm. Antek speszył się i przestał chojrakować. Odszedł z powrotem pod barierki i co chwile zerkał w naszą stronę. Usłyszałam dźwięk telefonu, wiadomość o treści
" Przepraszam, byłem idiotą, jestem w Tobie zakochany, wybaczysz mi?"
Uśmiechnęłam się, a Kasia zabrała mi telefon i przeczytała to na głos.
- Uu, jakie słodkie, leć do niego!
- Nie wiem, czy to on, bo nie mam jego numeru.
- Na pewno.
- Się zobaczy.. - odpisqłam " Tobie, znaczy komu? Zawsze i wszędzie.. "
- " To chyba wiesz, kocham Cię.."
Nie wiedziałam co mogę napisać więcej, więc opisałam tylko Dadze co się dzieje na meczu i schowałam telefon. Wynik 24:23, zagrywa Nowakowski. Odbiera Zatorski, rozgrywa Bonifante, atak po skosie Wlazłego. Ratuje Ignaczak, do Tichacka, w blok, po prostej Kosok. Asekuruje  Grzyb, do Tichacka i kiwa Lotman. Asekuruje Winiarski do Bonifante i atakuje Kłos po prostej, Ignaczak, Tichacek, Schops,  Winiarski, Zatorski, Wlazły, Kosok, Tichacek i na niemożliwej wysokości Nowakowski. Po bloku za linię dziewiątego metra. Kibice szaleją, zawodnicy jeszcze bardziej. Coraz głośniej z trybun wołali " Dziękujemy" a my wszyscy się zebraliśmy i pobiegliśmy w stronę Soviaków. Justyna poszła do Karola, żeby go pocieszyć.  Pit wyciągnął Kasię przez barierki i zaczęli się na parkiecie całować. Kamera skierowana została na nich, usłyszeliśmy głośne brawa i słowa Tomasza Swędrowskiego - Jak widać Cichy Pit już nie taki cichy, ma dziewczynę i właśnie nam wszystkim ją pokazał, gratulacje! Wyciągnęłam aparat i pstryknęłam fotki, wyszły genialne. Cieszyłam się ze szczęścia Kasi i wygranej Resovii. Dołączyła do nas Karolina.
- O księżna się zjawiła, gdzie ty byłaś?
- Ważną sprawę załatwiałam - pocałowała Sebę.
- Soviacy wygrali, Kasia się całowała na środku parkietu z Pitem, Twój men waleczny chciał pobić Antoniego, tyle Cię ominęło!
- Oo, szalony, a co ci zrobił, że go chciałeś pobić?
- Wkurzył, zaraz Ci opowiem.
  Nagle poczułam czyjeś ręce na swoich biodrach, byłam przekonana, że to znów ten nienormalny dziennikarz, bo nie widziałam go wśród tłumu fotoreporterów. Odwróciłam się, a tam..
Jednak się pomyliłam, był Zbyszek
- Pisałem, że Cię kocham, teraz chcę Ci pokazać jak mi na Tobie zależy.. Mam nadzieję, że Ci się spodoba, że będziesz moją dziewczyną. Ale nie odpowiadaj.. Najpierw daj mi chwilę czasu. - odszedł gdzieś
  Popatrzyłam za nim z uśmiechem, obok stała równie uśmiechnięta Karolina przytulona do Sebastiana.
- Też bym tak chciała.. Zobaczysz, jaki on jest genialny.. Oczywiście przy pomocy innej genialnej osoby..
- W sensie, że? Pomagałaś mu? W czym?
- Zobaczysz, właśnie dlatego zniknęłam na tyle czasu..
- Ej, ale ty jesteś! Gadaj !
- Niecierpliwcu, jeszcze chwila, dowiesz się od niego.
- Nic mi nie powiesz?
- Nic a nic.
- Pff, to spadaj
Chwilę później, jak wszyscy powoli zbierali się, żeby zejść na dół do siatkarzy po autografy, Zbyszek poprosił o chwilę uwagi. Wszyscy przystanęli, a ja z ciekawością spojrzałam w jego stronę. Stał na środku parkietu z mikrofonem, a za nim prawie cała drużyna Resovii.
- Mam coś ważnego do powiedzenia i zapytania, chciałbym najpierw zaprosić tu pewną kobietę, a wam opowiedzieć naszą krótką historię. Kinga, zechcesz tu przyjść? - popatrzył w moją stronę. Popatrzyłam, a Karolina i Seba popchnęli mnie w stronę wejścia. Nie było odwrotu, poszłam. Stanęłam obok niego.
- Zanim Tobie powiem coś, opowiem im. Otóż z tą kobietą spotkałem się trzy dni temu, na spotkaniu charytatywnym. Od razu przypadła mi do gustu, ale nasz cudowny Cichy Pit był szybszy i zaczął z nią wcześniej rozmowę. Jako facet z zasadami nie chciałem przeszkadzać, jednak przez nieśmiałość to ja mu pomogłem i zdobyłem jej numer. Byliśmy potem razem na imprezie i pomimo takiej krótkiej znajomości mamy na swoim koncie dużo kłotni i godzenia się. Teraz ja przesadziłem, nie jesteśmy i jeszcze nie byliśmy parą. Bardzo bym tego chciał, nie wiem co ty na to powiesz.. - zza pleców pojawił sie Piotrek z wielkim bukietem kwiatów. Podał Zibiemu, a on mnie. Z kieszeni wyjął pudełeczko. Wręczył mi je, wyglądało trochę na takie z pierścionkiem, ale przecież nie jesteśmy nawet parą, znamy się trzy dni, nie wiedzialam co mamy myśleć. Wzięłam owe pudełko i zaczęłam je odpakowywać.


Rozdział XVII
Powoli rozpakowywałam opakowanie. Czerwony, drobny kartonik oraz złota wstążka prezentowały się cudownie. Do głowy przychodziło mi mnóstwo różnych pomysłów. Liczyłam tylko na to, że nie będzie to pierścionek. Odwiązałam wstążkę, podniosłam wieczko, a moim oczom ukazały się prześliczne, wysadzane żółtymi i niebieskimi brylancikami kolczyki. Kształtem i kolorami przypominały oczywiście piłkę do siatkówki. Zbyszek widząc mój uśmiech siegnął po jeszcze jedno pudełko, w którym znalazła się srebrna bransoletka oraz zawieszka do niej, identyczna jak kolczyki. Nie wiedziałam co mam powiedzieć, ten prezent był cudowny! Rzuciłam mu się na szyję i się przytuliłam, jednak po chwili Zibi przyciągnął moją twarz do swojej i namiętnie pocałował. Z widowni usłyszałam brawa i piski.
Swędrowski skwitował - " Czyli oprócz wygranego meczu, obaj Panowie mają co świętować. Bartman z klasą poprosił swoją dziewczynę o chodzenie. Miejmy nadzieję.  -, że ich związek będzie rozkwitał z dnia na dzień. Z tego miejsca gratuluję chłopakom wygranego meczu oraz wyborów swoich połówek i życzę im wszystkiego najlepszego! Dziękuję państwu za uwagę, Tomasz Swędrowski, kłaniam się, miłego wieczoru!"
Ludzie powoli zaczęli się rozchodzić i przychodzić po autografy. Zbyszek popatrzył na mnie i zapytał :
- Czyli się zgadzasz?
- A mam inne wyjście?
- Zawsze masz
- Ale teraz chyba nie chcę mieć.. Chcę z Tobą być. - pocałowałam go, ale przerwała nam Karolina
- I jak tam zakochani? Zbyszek już wyzdrowiał? - zaśmiała się
- Zachorowałem, z miłości.. - przytulił mnie
- Uu, jacy wy słodcy jesteście. Zibi, a ty nie masz obowiązków ?
- Teoretycznie mam.
- A praktycznie?
- Wolę się nią nacieszyć, bo jeszcze mi ucieknie
- Idź, ogarnij to i do mnie wrócisz, czekają na Ciebie - pocałowałam go i popchnęłam w stronę wołających go fanów.
Niechętnie, ale poszedł.
- Czyli mogę być dumna i dopisać sobie sukces na konto?
- To znaczy?
- To znaczy, że to ja mu wszystko przetłumaczyłam, ja kupiłam to co dostałaś, jestem genialna!
- Serio? To znaczy co mu powiedziałaś?
- Wyjaśniłam wszystko. Zrozumiał jak widać, zadzwonił do jubilera i zamówił to dla Ciebie. Ja mu pomogłam wybrać wzór i po wszystko pojechałam. Dlatego tyle mnie nie było.
- Jeju, uwielbiam Cię za to! - przytuliłam ją a Seba zaczął się śmiać.
- Ty weź mi jej nie uduś, bo kto mi zostanie, jak nie ona?
- Znajdziesz jakąś w Poznaniu - wystawiłam język
- Nie chcę innej, chcę tylko ją!
- No dobrze, dobrze.
Rozmowę przerwał nam Cupko, który przyszedł mi pogratulować. Chwilę pogadaliśmy i umówiliśmy się za godzinę pod ich szatnią. Wkońcu mamy co świętować. Zaraz przyszedł też Aleks, powiedział, że jednak jeszcze kilku chętnie pójdzie się z nami pobawić. Pomimo przegranego meczu mieli dobre humory. Pożegnałam się z nimi i poszłam w stronę cieszących się Soviaków. Zostałam na wstępie oblana szampanami, jeden otwierał, wstrząsając Piotrek, a drugi - Krzysiek. Wszyscy podbiegli do mnie i mi gratulowali. Rozlali do kieliszków i wznieśliśmy toast.
- Mamy wiele powodów do toastu - wygrana meczu, miłość Piotrka i miłość Zbyszka, cudowny dzień! Cheers! - Zawołał Kosok
- Cheers! - odpowiedzieli wszyscy, włącznie ze mną i wzieliśmy łyka. Chłopaki polecieli dawać dalej autografy, a ja przeszłam w stronę Karoliny, Sebastiana i Kasi.
- O proszę, witam przyszłą Panią Nowakowską!
- No witam przyszłą Panią Bartman! - obie się zaśmiałyśmy.
- Gdzie ty uciekłaś?
- Natrętni fotoreporterzy nie dawali mi spokoju, a propo, szukali też Ciebie. I jak widać, już znaleźli - wskazała palcem na biegnących w naszą stronę dziennikarzy.
- Zaczyna się.. - pomyślałam.
- Dzień dobry, telewizja polsat sport, zechce nam pani udzielić wywiadu?
- Nam też, nam też - krzyczała reszta dziennikarzy. Popatrzyłam w stronę Zbyszka, który widząc całe zamieszanie zaczął się śmiać i przesłał mi buziaka.
- Zapraszam w jakieś cichsze miejsce, postaram się odpowiedzieć na wasze pytania. - Zabrałam ich na korytarz i usiadłam na krzesełku. Zewsząd otaczały mnie blaski fleszy, kamery i pytania.
- Proszę po kolei, bo nie odpowiem na żadne pytanie - powiedziałam jak celebrytka, choć wcale nią zostać nie chciałam.
- Gdzie się Pani poznała z tak wybitnym siatkarzem, proszę opisać wasze relacje.
- Jeśli byłby Pan uważny, Zbyszek mówił już o tym na środku parkietu parę minut temu. Nie będę się powtarzać.
- Jak się pani nazywa? Co nam może Pani o sobie opowiedzieć?
- Moje imię też Zibi wymieniał, Kinga. Co do mojego życia, to sprawa prywatna.
- Dlaczego jest Pani taka tajemnicza? Niech Pani opowie jakąś waszą, ciekawą historię.
- Ja tajemnicza? W zupełności nie. Zapewniam Pana, że większość z nas, kobiet siatkarzy, nie lubi opowiadać o swoim życiu, ponieważ to nie my jesteśmy ważne. To zawodnicy są najważniejsi. My jesteśmy tylko dodatkami. W takim wypadku zwyczajnie proszę się nie spodziewać opowieści od nas. Poza tym, mój prawdziwy związek ze Zbyszkiem zaczął się parenaście minut temu. Nie będę tutaj opowiadać jakiś niestworzonych historii, których jeszcze nie przeżyłam.
- Jak to jest być dziewczyną siatkarza?
- Tak samo, jak przedtem, normalnie.
- Czym różni się związek z normalnym chłopakiem od związku z siatkarzem?
- Czy siatkarz nie jest normalnym człowiekiem?
- Tak nie mówię, jednak musi Pani przyznać, że jest to wyjątkowy człowiek.
- Wyjątkowy, bo mój. A poza tym związek, jak już mówiłam trwa parenaście minut, a przez państwa nie mogę się nim nawet nacieszyć.
- Zatem tak naprawdę nie dowiemy się od Pani nic?
- Na ten moment, niestety nie. Chyba powinnam już iść, żegnam. - Wstałam stamtąd i odeszłam. Próbowali jeszcze cokolwiek ze mnie wyciągnąć, jednak zniknęłam w tłumie kibiców. Zauważył mnie Zibi.
- No kochanie, widzę, że chwila wystarczyła, żebyś została celebrytką.
- Tfu, nie lubię tego słowa. Już mnie dobijają.
- Przyzwyczaisz się - pocałował mnie w głowę i poszliśmy do szatni.
  Minęło już jakieś 40 minut, chłopaki się przebrali i zbierali do wyjścia. Zaproponowałam integrującą imprezę z chłopakami z drużyny przeciwnej, jednak niektórzy byli tak zmęczeni, że jedyne o czym marzyli to gorąca kąpiel w wannie z partnerką. Na zabawę skusił się Piotrek, Wojtek, Paul i oczywiście Zbyszek. Z nimi umówiłam się za 2 godziny pod klubem, a sama wyszłam do przyjaciół. Pożegnałam się ze Zbyszkiem, który obiecał, że po mnie przyjedzie do nowego mieszkania. Wyszliśmy z hali, byłam bardzo podekscytowana. Justyna pojechała z Karolem się przebrać, Kasia z Piotrkiem też, a Sebastian i Karolina pojechali ze mną. Seba zajął miejsce kierowcy, gdyż piłam szampana. Usiadłam na miejscu pilota i ruszyliśmy w stronę domu.

Cześć :D



Według informacji z profilu oficjalnego fan clubu Bartosza Kurka odnośnie tegorocznej Ligi Światowej - w Gdańsku i Bydgoszczy Polacy zmierzą się z Argentyną,
w Katowicach i Wrocławiu zmierzą się z USA, a w Łodzi i Warszawie z Brazylią.
28 czerwca, o 20.00 w bydgoskiej Łuczniczce odbędzie się pierwszy mecz z Argentyna, a dwa dni później w gdańskiej Ergo Arenie zostanie rozegrany rewanż.
Rywalami, z którymi zmierzymy się na wyjeździe będzie Francja i Bułgaria.

Będziecie na którymś z meczy?: ) Ja spróbuje ubłagac rodziców na mecz w Ergo Arenie :)

wtorek, 15 stycznia 2013

Siemka. ;*

Dziś o godz.18:00 PGE Skra zmierzy się z Arkasem Izmir w pierwszym meczu drugiej rundy siatkarskiej Ligi Mistrzów. Transmisja Polsat Sport.
Jaki według Was będzie przebieg tego meczu?
Jak oceniacie szanse bełchatowskiej drużyny?
:D




Tabela wyników z dnia 15.01.13r. :
1. ZAKSA Kędzierzyn-Koźle: mecze: 15, zwycięstwa: 11, porażki: 4, pkt: 34
2. Jastrzębski Węgiel: mecze: 15, zwycięstwa: 11, porażki: 4, pkt:30
 3. Asseco Resovia Rzeszów: mecze: 14, zwycięstwa: 10, porażki: 4, pkt : 28 
  4.  Delecta Bydgoszcz: mecze: 15, zwycięstwa: 11, porażki: 4, pkt: 27
 5. PGE Skra Bełchatów: mecze: 15, zwycięstwa: 8,porażki: 7, pkt :27
 6. AZS Politechnika Warszawska: mecze: 15, zwycięstwa: 8, porażki: 6, pkt : 26
7. Effector Kielce: mecze: 15, zwycięstwa: 5, porażki: 9,  pkt: 16
8. Lotos Trefl Gdańsk: mecze: 15, zwycięstwa: 3, porażki: 11,  pkt: 13
9.  AZS UWM Olsztyn: mecze: 15, zwycięstwa: 1, porażki: 14, pkt : 10
10. AZS Częstochowa: mecze: 15, zwycięstwa: 1, porażki: 14, pkt: 5