sobota, 5 stycznia 2013

Opowiadanie nr 13

Rozdział XIII

- Stój, zaczekaj.
- Zostaw mnie, nie mam ochoty z Tobą rozmawiać.
- Ale wysłuchaj mnie.
- Po co? Co mi możesz nowego powiedzieć?
- Zawołaj Sebastiana, chcę wam wszystko wyjaśnić.
- Daj sobie spokój.
- Proszę..
Nie wiedziałam, czy poczekać i wysłuchać co ma mi do powiedzenia, czy też odejść i cieszyć się chwilami z drużyną. Jednak przyjaźń wygrała i uległam jej. Wzięłam Sebastiana i usiedliśmy.
- Chcę was oboje przeprosić na wstępie. Wiem, że zawiodłam, że was okłamałam, ale dłużej już tak nie mogłam. To wszystko byłoby inaczej ale już sama nie wiem dlaczego tak zrobiłam. Chciałam żebyś w końcu zaczął zwracać na mnie uwagę. Miałam wrażenie, że w ogóle Ci na mnie nie zależy. Nawet nie miałeś czasu do mnie zadzwonić, a co dopiero się ze mną spotkać i chociażby porozmawiać. Traktowałeś mnie jak powietrze, a pamiętałeś tylko jak czegoś potrzebowałeś. Miałam tego dość. Próbowałam z Tobą o tym porozmawiać, ale jak zawsze nie odbierałeś. Tylko czasami udawało mi się do Ciebie dodzwonić. Wtedy obiecywałeś różne rzeczy, ale i tak w końcu tego nie robiłeś. Kocham Cię. Walczyłam każdego dnia z samą sobą, żeby nasz związek przetrwał. Ale już nie miałam siły. Dlatego wymyśliłam tę akcję z Zibim. On o niczym nie wiedział. Jest niewinny. Wiedziałam, że wtedy będziesz zazdrosny. To było do przewidzenia. Przepraszam za to, ale po prostu chciałam, żebyś w końcu choć na chwilę do mnie przyjechał i spędził ze mną czas. Przepraszam was oboje, że tak wyszło, naprawdę. Nie wiem co wtedy sobie myślałam. Mam nadzieję, że mi wybaczycie.
- Że co? Nie mogliśmy porozmawiać, tylko coś takiego musiałaś robić?
- Próbowałam, brak Twojej reakcji.
- To dlaczego akurat Zibi? Nie jakikolwiek inny? - zapytałam
- Bo wiedziałam, że ty się o tym dowiesz i z wkurzenia nagadasz coś Sebie.
- A koszula, perfumy? Czyli, że wy..
- Nie, nie spaliśmy ze sobą. Koszulę oddał mi, bo było mi zimno, a perfumy, popsikałam się nimi w taksówce, bo znalazłam je w kieszeni jego kurtki.
- Zibi mówił prawdę?
- Cały czas.. Przepraszam, naprawdę..
Zostawiłam ich samych, pobiegłam do Zbyszka i się przytuliłam. Stał jak wryty, nie wiedział co ma zrobić, ale po chwili mnie objął i zapytał co się stało.
- Mówiłeś prawdę, przepraszam..
- Dlaczego mi nie wierzyłaś, nawet nie dałaś szansy?
- Wierzyłam w swoją intuicję i Karola dawała mi takie znaki..
- Nie wiem co Ci powiedzieć.. Ja też przepraszam. Najpierw tak się do Ciebie zachowywałem, a potem chyba za słabo się starałem by Cię zdobyć..
- A chciałeś mnie zdobyć?
- O niczym innym tak nie marzyłem, mówiąc szczerze..
- No to może warto wszystko zacząć od początku?
- Znajomość ?
- Po części..
- W sensie, że?
- Że każde z nas ma czyste konto.. Zaczynamy tak, jakby nic nie miało miejsca.. Chyba, że..
- A odpowiesz mi na jedno jedyne pytanie?
- Jakie?
- Zostaniesz moją dziewczyną?
- Ty naprawdę tego chcesz? To wszystko nie były tylko wygłupy na imprezie i próba załagodzenia sprawy?
- No raczej że nie, przecież już Ci mowiłem. Jesteś prześliczna, młoda, mądra..
- Tak, tak. Uważaj, bo wpadnę w samouwielbienie - zaśmiałam się.
- I bardzo dobrze. To jak?
- Ale jesteś pewien?
- Gdybym nie był, to bym nie pytał. Jeśli nie chcesz, albo to za wcześnie.. to zrozumiem. Tylko chcę byś była ze mną szczera..
- Sama nie wiem.. Na razie dajmy sobie czas.. kilka godzin czy dni..
- Będę czekał tyle, ile potrzeba.
- Bardzo się cieszę. - pocałowałam go w policzek, a z tyłu usłyszałam gwizdy. Odwróciłam się, a cały zespół, łacznie z Kasią, Justyną, Karoliną i Sebą patrzyli na nas.
- Ej no, to jeszcze nie wielkie love story? Buziak tylko w policzek? Zlituj się nad biednym Zibim - zaśmiał się Nowakowski
- Takie życie..
- Zbychu, ty to musisz mieć cierpliwość, ja bym tyle nie ganiał za jedną - dodał i dostał od Kaśki w łeb. Pocałował ją i przeprosił.
- Dla niej, choćbym miał wieczność czekać to poczekam - powiedział dumnie Zibi, a cała drużyna zaczęła mu bić brawo.
Przytuliłam go i poszłam dowiedzieć się co dalej z Karoliną i Sebą. Stali przytuleni w rogu szatni.
- Czyli pogodzeni?
- Jak widać. Jeszcze raz Cię przepraszam, wybaczysz mi?
- Wiesz, że nie potrafię się gniewać zwłaszcza na Ciebie - przytuliłam ją - tylko nie rób takich głupst więcej proszę.
- Ej, a ja to kto, pies? - zapytał Seba
- Nie, kot. Chodź do nas - zaśmiałam się i stanęłam z otwartymi ramionami.
Potem dokończyliśmy zbieranie pamiątek, a chłopaki uciekli na trening. Zrobiłam mnóstwo genialnych zdjęć i, jak się później okazało, Kasia napstrykała mi fotek, kiedy gadałam z Zibim. Justyna zaprowadziła nas do Karola, a on do pszczółkowej szatni. Stąd znałam wszystkich tylko z TV, meczówa itp. Ale nigdy się nie trafiło, żeby spotkać ich na żywo. Kłos po otworzeniu drzwi poprosił o uwagę.
- To, jak już znacie, moja dziewczyna - Justyna, a to jej przyjaciele - Kinga, Kasia, Karolina i kolega.. jak ty się nazywałeś?
- Sebastian - zaśmiał się.
- Właśnie. Przyszli, żeby was poznać i zebrać trochę autografów. Mam nadzieję, że wam to nie będzie przeszkadzać.
- Uu, a która z pań wolna? Bo wszystkie takie ładne, że chętnie bym się z którąś bliżej poznał - powiedział Winiarski - mogę ściągnąć obrączkę
Wszyscy zaczęli się śmiać.
- Nie no żartuję, Dagi nigdy nie zostawię. Michał - uśmiechnął się i przywitał z każdym. Ja wyjęłam lustrzankę i zaczęłam pstrykać fotki. Rozeszliśmy się po salce, każdy do kogoś innego. Spędziliśmy tam dobrą godzinę. Wszyscy umówiliśmy się na ich treningu, jak odwiedzimy Justynę i Karola. Spisali w mojej księdze kibica numery telefonów i maile, a my zostawiliśmy im swoje namiary. Cupko podszedł jako ostatni, pogadaliśmy po angielsku, ale po chwili przerwał nam Aleks. W trójkę umówiliśmy się po meczu na wspólny wypad na miasto. Chciałam im pokazać Rzeszów, mój dom i zabrać na imprezę. Cała reszta zrezygnowała, bo chcieli się porządnie wyspać. Tyle czasu minęło, że musieli uciekać na trening. My zwróciliśmy się w stronę wyjścia na trybuny i zajęliśmy powoli swoje miejsca. Niedługo później ludzie zaczęli się schodzić, a Daga z chłopakiem pojawili się obok nas. Przerzuciłam fotki na tableta i oczyściłam kartę. Siedzieliśmy w sektorze vipowskim, jako "znajomi siatkarzy" - zamieniliśmy się, a właściwie załatwili nam to Piotek i Zbyszek. Postanowiłam podejść do barierek i popstrykać parę fotek z treningu. Zaraz, obok mnie pojawił się pewien mężczyzna..

Filmiki :P

Siemano :)

Po raz drugi w ciągu kilku dni lepsza okazała się
drużyna z Jastrzębia,
tym razem zwyciężając 3:0.
Dziękujemy wszystkim kibicom za doping,
wierząc za będziecie z nami na dobre i na złe...

piątek, 4 stycznia 2013

Opowiadanie nr 12

Rozdział XII
Popatrzyłam na Sebastiana, oboje staliśmy w miejscu, nie wiedząc co mamy robić. W duchu liczyłam, że tym mężczyzną nie okaże się Zbyszek. Jednak po chwili weszliśmy przez bramkę i byliśmy tak blisko, że raczej nie miałam już złudzeń. Seba miał minę bardzo wkurzoną, chciał chyba przywalić "rywalowi", jednak złapałam go za rękę i powstrzymałam, choć nie było to łatwe. Zaczął coś do niej krzyczeć, a ona "odleiła się" od Zibiego. Atakujący stał bez ruchu, nie wiedząc co ma zrobić.
- To dla niego mnie zostawiłaś? Dlaczego? - Karolina patrzyła mu w oczy, ale nic nie odpowiedziała. Popatrzyłam na Zbyszka z łzami w oczach, a on nie wiedział co się dzieje. - No dlaczego, powiedz mi do cholery!
- Sam się domyśl! - krzyknęła i wbiegła do domu.
Sebastian zaczął się dobijać, Karolina uchyliła mu drzwi i powiedziała, żeby ją zostawił, że ją ranił, nie miał dla niej czasu, nie interesował się nią, a teraz robi z niczego coś. Próbował coś więcej wyciągnąć albo dostać się do domu, ale bez skutku. Chwilę później  podszedł do ZB9
- Dlaczego ona? Nie mogłeś wybrać sobie wolnej laski?
- Ej spokojnie, ja w ogóle nie wiem co się stało. Ona się na mnie rzuciła, przyjechałem do niej wyjaśnić sprawę, że nagadała komuś, że się z nią przespałem. Kiedy zacząłem mówić, ona mnie pocałowała i wtuliła. Sam wiesz jak to jest, wtedy nie myślisz o niczym. Chwilę potem przyszedłeś ty i ona mnie puściła. Byłem oszołomiony tym wszystkim. Przepraszam stary, nie moja wina, naprawdę. -obrócił się i mnie zauważył, stałam w półmroku. Zostawił Sebę i przyszedł do mnie.
- Ty tutaj? Nie zauważyłem Cię wcześniej.
- No widziałam, świetnie się bawiłeś..
- Czyli, że ty..
- Tak, widziałam jak całowałeś i tuliłeś się z Karoliną.
- Ale to nie tak jak myślisz, ja już tłumaczyłe jemu, na pewno słyszałaś, uwierz mi.
- Zostaw mnie, nie mam ochoty z Tobą gadać - nie chciałam go słuchać, pobiegłam w stronę samochodu, a Sebastian za mną. Oboje wsiedliśmy i ruszyliśmy przed siebie. Zatrzymałam się jakieś 600 metrów dalej na uboczu. Wyłączyłam samochód i zaczęłam uderzać ręką w kierownicę. Seba ją złapał.
- Uspokój się..
- Jak? Moja najlepsza przyjaciółka całuje się z chłopakiem, który mi się podoba, który był we mnie zakochany. A on jeszcze mi mówi, że to nie to co myślę. Sam widziałeś i wiesz jak się czuje..
- Wiem.. - przytulił mnie - czuję się teraz identycznie. Ale nic nie zmienimy, jeśli oni chcą być ze sobą, to będą.. To niesprawiedliwe.. Ale prawdziwe..
Oboje się rozpłakaliśmy. Chwilę później zadzwonił mi telefon - Kasia.
- Hej kochana, i jak?
- Hej, nawet mi nie mów, wracamy.
- Wracamy?
- Ja i Sebastian
- A co on tam robił?
- Pojechał razem ze mną.
Opowiedziałam jej co zobaczyliśmy, chwilę pogadałyśmy, umówiłyśmy się na mecz i wyłączyłam się. Właczyłam muzykę na full i ruszyliśmy do mnie do domu. Seba zadzwonił do cioci i powiedział, że zostanie u mnie. Kilka minut później dotarliśmy do domu. Po wejściu pobiegłam od razu do siebie, a Sebastian wyjaśnił o co chodzi moim rodzicom. Położyłam się na łóżku i znowu zaczęłam płakać. Położył się obok mnie i przytulił. Chwilę później zerknęłam na zegarek, była 19. Stwierdziłam, że czas się ogarnąć. Przecież praktycznie nigdy mi się nie podobał, nie jestem w nim zakochana, a mnie ta cała sytuacja zabolała. Wstałam i znalazłam pare kartonów. Zaczęłam się pakować, a Seba mi pomagał. W ciągu niecałych dwóch godzin prawie wszystkie moje rzeczy zniknęły z pokoju,zapakowane w pudełka. Nawet humor mi się poprawił, bo włączyłam radio i razem śpiewaliśmy na cały głos Hey Baby z kultowego Dirty Dancing. Zaraz zapukała moja mama i Daga, pytały czy pomóc, ale sobie w sumie poradziliśmy. Poprosiliśmy jedynie o dostawę czegoś do picia i kilku kanapek. Siedzieliśmy, pakując wszystko do 4. Kolejną noc spędziliśmy śpiąc na podłodze. Poranek nie różnił się bardzo od poprzedniego. Znów miałam ochotę kogoś zabić, kiedy zadzwonił mi budzik, Seba podniósł rolety, a ja musiałam wstać. Ciężko było się poruszać między tymi kartonami. Zeszliśmy na dół, zjedliśmy śniadanie i zadzwoniłam po znajomego z busem, który będzie mógł zabrać moje rzeczy do nowego domu. Była 11, ogarnęłam się i razem z Sebą skończyliśmy pakowanie. Zadzwonił mi telefon - Justyna. Wyszłam na korytarz.
- Hej, nie byłabyś zainteresowana dodatkowym biletem na dzisiejszy mecz? Mama Karola nie mogła przyjechać i został wolny.
- Hmm, poczekaj zapytam Sebę czy by nie chciał pójść.
- Nie, nie, nie, błagam, nie on.
- Ej, on jest moim przyjacielem, tak samo jak ty.
- Wiesz, że go nie trawię.
- To masz ten bilet wolny czy nie?
- Mam, ale nie dla niego.
- No to dziękuję, inaczej go nie chcę - chciałam się wyłączyć.
- Dobra, pytaj..
- Seba, idziesz z nami na mecz? - zapytałam otwierając drzwi
- A masz bilet ?
- Jak pytam, to pewnie tak.
- No to pewnie.
- No, to ja poproszę ten bilet, pójdzie z nami - powiedziałam zamykając drzwi.
- Ech, a już miałam nadzieję.. No dobra, to o 15.30 przed halą?
- Tak, do zobaczenia. Buziaki.
Wyłączyłam się i wróciłam do pokoju. Znalazłam w kartonach moją księgę kibica, koszulkę Sovii i szalik Skry. Stwierdziłam, że to na nich zbiorę autografy obu drużyn. Do torby wpakowałam lustrzankę. Była już 14, Seba poszedł się przebrać. Nie miał żadnych atrybutów siatkarskich, więc wrócił w rurkach i błękitnej koszuli z rękawem 3/4. Pożyczyłam mu szalik Resoviaków, żeby też poczuł, że idzie na mecz kibicować. Ja postanowiłam ubrać rurki i koszulkę kibica. Koło 14.20 wyszliśmy z domu i pojechaliśmy powoli. Po drodze zajechaliśmy do Mc na sałatkę i do Almy na małe zakupy. Równo o 15.30 zjawiliśmy się pod Halą Podpromie. Od razu odnalazłam Kasię i Justynę. Chwilę później przyszedł Karol i bocznym wejściem wprowadził nas na trybuny. Zapytałam, czy jest możliwość dostania się do szatni, żeby wziąć grafy i zrobić zdjęcia przed treningiem, zanim fanki ich obiegną. Mecz zaczynał się o 18, więc było jeszcze dużo czasu. Kłos powiedział, że do ich szatni wejdziemy bez problemu, ale co do Resoviaków, musimy kogoś tam poszukać. Kasia zobaczyła Piotrka, który właśnie wychodził z ich szatni. Pobiegła, rzuciła mu się na szyje i namiętnie pocałowała. Po chwili przyszli do nas. Powiedział, że bez problemu wprowadzi nas do swojej drużyny. Mieliśmy zatem czas na zapoznanie się z zespołami przed meczem. Moje marzenia powoli się spełniały. Mimo czwartkowej imprezy niewielu zawodników z Rzeszowa poznałam, nie mówiąc o tym, że nie miałam zdjęć i autografów. Idąc wcisnęłam Sebie księgę kibica i pokazywałam mu na szybko kto jest kim, o dziwo był w miarę pojętny. Do pierwszych poszliśmy do Sovii, bo Piotrek powiedział, że za 20 minut zaczynają trening. Weszliśmy i wywołaliśmy tym spore zamieszanie. Większość z nich mnie kojarzyła. Pierwszy podbiegł Paul i się przywitał. Poprosiłam o wypełnienie księgi kibica, zdjęcia, autografy itd. Chętnie mi pomagali i zachwycali się moją Księgą. Seba co chwile pytał, czy to na pewno ten i ten, czy mu się pomylili. Też chciał pozbierać pamiątki z meczu. Kiedy przeszłam w głąb szatni, zobaczyłam na ławce Karolinę. Odwróciłam się i chciałam uciec, ale mnie zatrzymała.

Opowiadanie nr 11

Popatrzyłam na mamę i tatę. Ta druga kwota była już zdecydowanie wyższa, nie wiedziałam czy będzie mnie stać.
- To jak? Decydują się państwo?
- Mamo?Tato?
- Nam nic do tego, ty decydujesz mała. - powiedział tato.
- Ja bym kupił - wtrącił Sebstian - jest prześliczne i naprawdę warte swojej ceny. 
- Też mi się tak zdaje. Pozostaje kwestia, czy mam tyle na książeczce?
- Wydaje mi się, że spokojnie starczy Ci nawet na połowę drugiego takiego - zaśmiała się mama.
- Serio? No to w takim razie biorę jak najbardziej! 
Chwilę porozmawialismy i podpisaliśmy umowę. Pieniądze obiecałam przelać najpóźniej we wtorek. Wraz z kluczami wyszliśmy z mieszkania i udaliśmy się w stronę auta. Wybiegłam wprost z mojego nowego domu wrzeszcząc i ciesząc się jak dziecko. Seba pobiegł za mną, podniósł i zakręcił jak kiedyś, a potem przytulił. Cieszył się naprawdę szczerze z mojego "nowego życia". Mama z tatą wyszli niedługo po nas, a widząc tą scenę, zaśmiali się głośno. Wsiedliśmy razem do peugeota i wróciliśmy do domu. Po drodze zamówiłam pizzę na obiad. Kiedy przeszliśmy próg domu, zegar wskazywał godzinę 14.05. Zaraz po nas, przyjechał dostawca i mogliśmy od razu jeść. Pół godziny później zaczęłam się zbierać, miałam podrzucić od razu Sebę do jego cioci w centrum. Zabrałam torebkę i znów odpaliłam mój samochód. Jadąc najpierw śpiewaliśmy jego piosenkę, która leciała aktualnie w radiu a potem rozmawialiśmy. Obiecał, że zjawi się po niedzielnym meczu i spędzi ze mną jeszcze trochę czasu. Po 25 minutach dotarliśmy pod dom pani Magdy, zostawiłam Sebastiana i pojechałam do galerii. Dzięki tym ciągłym wycieczkom po Rzeszowie znałam już coraz lepiej moje miasto. O 15.40 zjawiłam się w drzwiach. Jako, że była chwila czasu poszłam do In Medio po jakąś normalną gazetę, bo przez ostatnie dni jedynym źródłem moich informacji były plotkarskie czasopisma i ewentualnie internet. Sięgnęłam po Gazetę Wyborczą i Wprost. Kiedy odwróciłam się w stronę kasy, wpadłam na jakiegoś mężczyznę. 
- Ej, uważaj jak chodzisz!- wrzasnęłam
- Przepraszam, nie chciałem. O, Kinga! - tak, to był Zbyszek.
- Nie, no błagam. Śledzisz mnie?
- Ja? Skądże. To przypadkiem. Ale lubię takie przypadki. - uśmiechnął się - Chciałem się spotkać, czemu nie przyszłaś?
- Zgadnij Panie wspaniały - odepchnęłam go i stanęłam przy kasie płacąc za swoje zakupy.
- Ale co się stało, nie rozumiem. Za dużo powiedziałem na imprezie?
- Daj sobie po prostu ze mną spokój. - powiedziałam chowając gazety do torebki.
- Dam, jeśli wyjaśnisz mi tylko dlaczego się tak zachowujesz - nie odpuszczał.
- Idź do swojej kochanki się z nią jeszcze raz przespać, a mnie olej - krzyknęłam i zaczęłam uciekać.
- Coooo? Jakiej kochanki? Stój! - miałam nadzieję, że mnie nie dogoni, jednak był za szybki.
- Jeju, zostaw mnie już. -ale on złapał mnie za ramię i nie chciał puścić.
- Odpowiedz na te dwa ostatnie, krótkie pytania. Kto jest moją niby kochanką i skąd o tym wiesz?
- Jak Ci odpowiem to odejdziesz?
- Tak, obiecuje.
- Przespałeś się z Karoliną, dobrze o tym wiem. Jak poszłam do niej następnego dnia pachniała Twoimi perfumami i chodziła w Twojej koszuli, więc nie ściemniaj. Wystarczy? - uciekłam płacząc. Zibi stał jak wryty, nawet nie zrobił kroku by mnie zatrzymać. Wpadłam do kawiarni, gdzie siedziała już Kasia z Justyną. Nic nie mówiąc przytulilam się do nich, a one zdezorientowane przytuliły mnie jeszcze mocniej, cierpliwie czekając jak im powiem co się stało. Po kilku minutach podniosłam się, ale wyglądałam okropnie. Na całe szczęście kelner przyniósł całą paczkę chusteczek, a dziewczyny zabrały mnie do łazienki. 
- To co się znowu stało, powiesz nam? - zapytała Kasia
- Spotkałam go w kiosku, wygarnęłam mu to wszystko z Karoliną, a on nawet nie zaprzeczył, bezczelny gnojek. Nie mam ochoty na niego patrzeć. Poznać dziewczynę, a kilka godzin później ją przelecieć, to jest chore!
- Ale co z Karolą? - zdziwiła się Justyna
- Później Ci opowiem - mówiąc to, Kaśka znów mnie przytuliła. - Olej go.. Nie warto. A co do Karoliny to nigdy bym się nie spodziewała tego po niej.. 
 Chwilę jeszcze tam posiedziałyśmy a potem wróciłyśmy do stolika i zamówiłyśmy kawę. Ostatnio piłam bardzo dużo kawy, co było dziwne, bo kiedyś mogłam nie tknąć jej przez dwa tygodnie. Ja się uspokoiłam, a Justyna opowiedziała nam wszystko o jej związku z Karolem, przeprowadzce i innych takich. Zaprosiła nas do nich i tak jak obiecywał wcześniej Kłos zabiorą nas na jakiś trening Skry. Koło 17.30 miałam się już zbierać, ale zadzwonił mi telefon. Nie patrząc kto to, odruchowo nacisnęłam słuchawkę. Usłyszałam Karolinę. Miałam ochotę się wyłączyć, ale się powstrzymałam.
- Hej kochana, przeszedł Ci już nerw na mnie?
- A jak myślisz?
- To na pewno tak. Jak tam, co robisz? - nie wiedziałam, że jest tak mało inteligentna i spostrzegawcza. W tym czasie Kaśka wyrwała mi słuchawkę.
- To ty opowiadaj jak tam noc z atakującym, dobry jest?
- Kasia? Oo, takie pytania od razu, zamiast się przywitać? Ktoś tu się zmienił.
- Nie bardziej niż ty kochana. To jak?
- A to moja prywatna sprawa.
- Oo, a od kiedy to mamy przed sobą "prywatne sprawy"?
- Od zawsze.
- To ja chyba o czymś nie wiedziałam, przepraszam. Widzisz Kinga, miałyśmy cholera inny pogląd co do widzenia naszej przyjaźni..
- Ej, ale o co wam chodzi?
- Ładnie pachniał?
- Bardzo.
- A koszula wygodna?
- Jak każda męska. Nie rozumiem pytań. - wyrwałam Kasi telefon 
- I dla niego poświęciłaś tyle lat związku z Sebą, jest mi Cię żal. Nawet się do mnie nie odzywaj. - wyłączyłam się. Znowu zaczęłam płakać.
- Widzisz, ona też nie zaprzeczyła. Miałam rację, a w dodatku biedny Sebastian.. 
- Ale też nie potwierdziła. - zauważyła Justyna.
- Jakie to ma znaczenie? Oboje siebie warci, on łajdak, ona to nawet nie powiem.. Będzie idealna z nich para. Wiesz co, pojadę do niej, żeby oddać jej rzeczy, które zostały u mnie w aucie. Nie chcę mieć z nią na razie nic więcej wspólnego.
- Może za szybko ją oceniamy i Justyna faktycznie ma rację, że nie przyznala wprost..
- Mam to gdzieś. Zapytam jej na miejscu. Jadę do niej i tyle.
- Jesteś pewna? Pojechać z Tobą?
- Nie, zostańcie tutaj. Skontaktuję się jak od niej wyjdę. Papa - zabrałam torebkę i wybiegłam z kawiarni, a potem z galerii w stronę auta. Kiedy odpalałam silnik zadzwonił mi znów telefon, myślałam że to znowu Karolina i chciałam nawet nie patrzeć na ekran, ale coś mnie podkusiło. Na szczęście tą osobą okazał się Seba. 
- Hej, jak tam spotkanie?
- Dobrze, dobrze. A Twój pobyt u cioci?
- Zachwycona. Co się stało?
- Mi? Nic.
- Przecież słyszę, mnie nie oszukasz, za dobrze Cię znam.
- Oj, nie ważne. 
- Gadaj!
- Pokłóciłam się z Karolą.
- O co?
- Nie mogę Ci powiedzieć.
- Przespała się z Bartmanem, a ty jesteś zazdrosna?
- Początek się zgadza, ale nie jestem zazdrosna! Nie mam jak, przecież poznałam go ze 2 dni temu. 
- Spodziewałem się, jesteś jesteś. Co teraz zrobisz?
- Jadę do niej oddać rzeczy i zapytać wprost o tę noc.
- Zajedziesz po mnie? 
- Po co?
- Bo Cię proszę. Chyba, że mam przyjechać autobusem.
- Ale przestań, po co ty tam?
- Jedziesz po mnie czy nie?
- Dobra, czekaj za 10 minut pod domem.
- Dziękuję, do zobaczenia.
- Papa.
Pojechałam i zabrałam go stamtąd. W drodze gadaliśmy. Stwierdził, że należą mu się wyjaśnienia, jednak nie był wkurzony czy zestresowany. Po kilku minutach dotarliśmy na miejsce. Wysiedliśmy, a ja zobaczyłam auto, które stało kawałek dalej. Popatrzyłam w stronę drzwi wejściowych, a w nich stała Karolina z mężczyzną. Sekundę później zatonęła w jego objęciach całując go namiętnie..

Witam :*


Już dziś rozpoczyna się XIV kolejka Plus Ligi. Zobaczymy w godzinach popołudniowych spotkania:
`Asseco Resovia Rzeszów / Delecta Bydgoszcz
`PGE Skra Bełchatów / Jastrzębski Węgiel
`Indykpol AZS Olsztyn / ZAKSA Kędzierzyn - Koźle


czwartek, 3 stycznia 2013

Opowiadanie nr 10 :D

Rozdział X

- Ale jak to? Przecież oboje się kochaliście i w ogóle..
- Normalnie, powiedziała oprócz tego,że już mnie nie kocha, że ma kogoś innego i kazała mi wyjść.
- Jeju, nawet nie wiesz jak mi przykro..
- Ale może to i lepiej. Znajdę sobie kogoś na miejscu, kto nie będzie miał wiecznie do mnie pretensji.
- Czyli, że się cieszysz?
- Po części..
- Okej, no ale w sumie to ja nic nie wiedziałam o tym, że ona ma kogo innego.. Znaczy domyślam się o kogo w tym wypadku może chodzić..
- O kogo?
- Nie będę Ci zawracać tym głowy.
- No gadaj.
- Być może o.. Zbyszka Bartmana. Siatkarz z Rzeszowa, gra też w reprezentacji..
- No to trafny wybór, wyżej postawiony niż ja..
- Oj przestań. Dobra, skończmy ten temat. Co u Ciebie?
Gadaliśmy tak jeszcze z dobrą godzinę. Zaproponowałam, żeby został u mnie na noc, miałam wolny pokój u mnie na piętrze. Na początku nie chciał się zgodzić, ale zawołałam moją mamę, która swoim wewnętrznym urokiem go przekonała. Zrobiłam kawy i przesiedzieliśmy do 6 nad ranem. Wyszło na to, że oboje usnęliśmy leżąc na kocach na podłodze. Niecałe trzy godziny później zadzwonił mój budzik, jednak zamiast dobrze zaczynać dzień, miałam ochotę zatłuc telefon. Otworzyłam jedno oko i spojrzałam na Sebastiana, który już nie spał.
- Witam księżniczkę, wyspana? - zaśmiał się
- Jak cholera.
Wstał i zaczął otwierać rolety. O dziwo świeciło słońce. Zaczęłam się wydzierać, żeby je zasłonił, ale bezskutecznie. Zmuszona byłam wstać i przyzwyczaić się do jasności. Po chwili zeszliśmy na dół na śniadanie. W każdą sobotę mama robiła jajecznicę bez jajek - tak wiem, to głupie, ale pyszne.
- Dobry Mamuś - przywitałam się, a ona jak zwykle już się krzątała po kuchni
- Dzień dobry - powiedział Seba
- O, witam. Jak się spało?
- Niezbyt długo - zaśmiałam się. Razem z Sebastianem usiedliśmy przy stole.
- Głodni?
- Bardzo - odpowiedzieliśmy chórkiem. Mama nałożyła nam pełne talerze cudownego, gorącego dania.
- Cudownie pachnie. Dalej jest pani tak genialną kucharką jak kiedyś - uśmiechnął się
- Jaki wazeliniarz!
- A dziękuję, smacznego. Idę do sklepu, chcecie coś?
Popatrzyłam na Sebę, a on pokręcił przecząco głową.
- Nie, nie trzeba.
- Okej, za niedługo wrócę i pojedziemy zobaczyć to Twoje nowe mieszkanie. No chyba, że zmieniłaś zdanie?
- Nie, no co ty. To już dzwonię się umówić. - Wyjęłam telefon, wykręciłam numer i chwilę porozmawiałam z właścicielką. Przemieściłam się jak zwykle do salonu. Umówiłam się z nią na 11. Wyłączyłam się i rzuciłam telefon na łóżko. - To na 11 tam pojedziemy. Zabieramy Sebę?
- Jeśli będzie chciał.
- Jasne, że tak. Z przyjemnością.- odparł Sebastian.
Mama wyszła do sklepu, a my zostaliśmy sami pałaszując śniadanie. Daga była u swojego chłopaka, a tato na ogrodzie. Kiedy skończyliśmy ja poszłam zmywać naczynia, a Seba udał się do łazienki, żeby umyć zęby. Dałam mu jedną z zapasowych szczoteczek, bo zapomniał swojej. W tym czasie usłyszalam dzwonek wiadomości. Wytarłam ręce i poszłam po telefon. Był sms od Justyny " Może wybierzemy się dzisiaj na kawę?"
- Odpisałam - " Jasne, czemu nie."
- " Okej, o 16 w centrum pasuje? " - odpowiedź przyszła błyskawicznie.
- " Tak, może zadzwonię też po Kasię? Pochwalisz się swoimi nowościami."
- "Spoko, daj znać czy będzie. Do zobaczenia."
- " Ok, do zobaczenia"
W tym samym momencie do pokoju wszedł Sebastian. Zobaczył mnie z telefonem w ręku.
- Coś się stało? - zapytał
- Nie, omawiam tylko spotkanie z Kasią i Justyną, a co?
- Nic, tak tylko pytam. Pozdrów Kasię ode mnie.
- Spoko.
Podczas tej rozmowy zaczęłam pisać wiadomość do Kasi
- " Hej, spotykamy się dzisiaj z Justyną w centrum w kawiarni? Pozdowienia od Sebastiana."
- " Oczywiście. O której? A tak poza tym to coś nie wierzę, że on sam z siebie mnie pozdrawia"
- " O 16. To co, wpadasz? Serio Cię pozdrawia"
- " Tak, będę na was czekać, bo wcześniej idę na zakupy z Piotrkiem to zajmę stolik. Dalej nie jestem pewna co do tych pozdrowień, ale też go pozdrów"
- " Ok, to do zobaczenia później, papa"
- " Papa"
napisałam jeszcze Justynie, że Kasia będzie też na naszym spotkaniu i poszłam do łazienki się ubrać. Sebastian był już gotowy do wyjścia. Wychodząc z łazienki usłyszałam, że mama wróciła z zakupów. Sebastian pomagał jej rozpakować torbę.
- Co dobrego kupiłaś? - spytałam mamę wchodząc do kuchni.
- Przecież nic nie chcieliście.
- Oj mamo, wiesz jak to jest.
- Haha, no wiem, wiem. Macie tam - wskazała na drugą torbę leżącą na blacie - kupiłam owoce.
- Dziękujemy - pocałowałam mamę w policzek. Zawsze o wszystkim pomyślała.
Popatrzylam na zegarek, dochodziła 10.
- Chyba czas się pomału zbierać.
- Masz rację. Dobra, idź wołać tatę, a ja z Sebastianem rozpakujemy do końca zakupy i możemy jechać.
Zawołałam go przez otwarte drzwi na taras. Chwilę później razem z Sebą ubraliśmy buty i wyszliśmy na dwór. Było trochę chłodno, więc wróciłam się do domu po skórzaną, kremową kurtkę. Narzuciłam ją na moją niebieską sukienkę. Wsiadłam za kierownicę mojego samochodu i odpaliłam silnik, żeby się trochę rozgrzał. Sebastian zajął miejsce obok mnie, a moi rodzice po chwili usiedli na tylnych siedzeniach. Za jakieś 40 minut byliśmy na miejscu. Zegar wskazywał 10.53. Wysiedliśmy z auta i skierowaliśmy się do budynku. Hall był urządzony jasno i przestronnie. Widać, że ten apartamentowiec został dość niedawno postawiony. Na prawo od przeszklonych drzwi wejściowych znajdowała się portiernia. Po lewej pod ścianą stała ogromna skórzana sofa i szklany stolik. Na ścianach wisiały obrazy. Na przeciwko wejścia była winda,  a z jednej i z drugiej jej strony - marmurowe schody. Wszystko miało odcienie koloru brązowego i kremowego. Ochroniarz przywitał się z nami.
- Dzień dobry państwu. Państwo w jakiej sprawie?
- Dzień dobry, jesteśmy umówieni na obejrzenie mieszkania do kupna z panią Kaczmarek na godzinę 11.
- Faktycznie, pani czeka już w apartamencie. Proszę udać się na drugie piętro. Drugie drzwi po prawej.
- Dziękujemy bardzo - wszyscy ruszyliśmy w stronę windy.
Na odpowiednim piętrze zapukałam do wskazanych drzwi i weszliśmy do środka.
- Dzień dobry - przywitaliśmy się.
- Witam - Odpowiedziała nam śliczna brunetka o niebieskich oczach. Ubrana była w elegancką, pudrową sukienkę przed kolano i niebotyczne szpilki. - Rozumiem, że Pani Kinga - wyciągnęła do mnie rękę.
- Tak, to ja. Ale proszę mi mówić po imieniu, będzie łatwiej - Kinga
- Dobrze. Mi też w takim razie mów po imieniu - Monika.
- Miło mi. Na inspekcję ze mną przyjechali rodzice i przyjaciel - zaśmiałam się.
W trakcie ich witania rozglądnęłam się trochę po mieszkaniu. Było jasne i nowoczesne.
- Zapraszam, oprowadzę was po mieszkaniu - zaproponowała właścicielka.
Byliśmy w przedpokoju. Czerwone ściany przykuwały wzrok, a duże białe płytki na podłodze idealnie się kompomnowały z resztą. Stała tu też hebanowa szafa i mały stolik, na którym leżało kilka drobiazgów - szminka, klucze i inne, a nad nim wisiało lustro w czarnej ramie. Przeszliśmy do olbrzymiej kuchni , która znajdowała się na prawo od wejścia. Podłogę pokrywały te same płytki co przedpokój. Trzy ściany pokrywała biała farba, ostatnią zaś mozaika z czarnych płytek. Były tu czarne szafki z białym blatem ze stali nierdzewnej. Zobaczyłam wbudowaną zmywarkę i kuchenkę indukcyjną. Nigdy z takiej nie korzystałam, więc pora będzie się nauczyć. Na środku kuchni stała wyspa o takich samych kolorach co szafki. Po lewej stronie znalazł się czarny duży stół na którym została umieszczona przepiękna, przezroczysta misa z owocami a obok niego biało-czarne skórzane krzesła. Światło wpuszczało tu wielkie okno, na długość prawie całej ściany naprzeciw wejścia. Byłam zachwycona.
- Poczekaj, aż zobaczysz resztę - Monika uśmiechnęła się i zaprowadziła nas do salonu, który znajdował się na lewo od kuchni. Był chyba dwa razy większy od kuchni, przy czym ona wydawała się wielka. Podłogę pokrywało jasne drewno przykryte miękkim dywanem. Ściany pomalowane były na kolor kremowy. Na środku pokoju stała ciemnobrązowa, rozkładana sofa a obok niej dwa fotele, a przed nimi brązowy, drewniany stolik kawowy. Na przeciwko, na ścianie pokrytej terakotą, wisiał 50-calowy plazmowy telewizor. Pod nim na szafce leżały różne piloty i kino domowe. W kącie w szklanym, wysokim wazonie rozkwitały ostatnie pąki czerwonych róż. Nad kanapą moją uwagę przykuł obraz przedstawiający jakiś ładny zakątek z widokiem na zachód słońca. Prawą część salonu zajęła wieża, a po obu jej stronach stały puste, drewniane stojaki na płyty. Na suficie znajdował się karnisz z przezroczystych brylancików, które mieniły się w promieniach południowego słońca. Cała ściana naprzeciw telewizora była przeszklona. Wychodziło się tam na taras. Monika też nas tam zaprowadziła. Na środku stały brązowe, wiklinowe krzesła ogrodowe z jasnymi poduszkami i pasujący do nich stolik, a na nim stara lampa naftowa. Z drugiej strony balkonu znajdował się grill. Obok w doniczkach kwitnęły jeszcze  fioletowe kwiaty. Barierki były szklane, ale z zewnątrz zostały zasłonięte ciemną, bambusową zasłoną żeby zapewnić trochę prywatności. Taras wyłożony płytkami ecrue. Mieliśmy stąd cudowny widok na Rzeszów. Wróciliśmy do środka i przeszliśmy zobaczyć łazienkę. Wielkością podobna do kuchni. Cała została wyłożona beżowymi dużymi płytkami. Miała ppodgrzewaną podłogę. W centralnym punkcie stała ogromna wanna z hydromasażem, w której spokojnie zmiściłyby się przynajmniej dwie osoby. Nad nią wycięto miejsce na akcesoria do kąpieli oraz radio. Na lewo od niej, w rogu znajdował się prysznic ze szklanymi ściankami. Dalej stała ubikacja a obok bidet, natomiast po prawej - umywalka, a nad nią duże lustro bez ramy oraz wieszaki na ręczniki. Pod nimi stało kilka brązowych szafek z drewna. Na jednej z nich umieszczona została złota skrzyneczka na biżuterię. Podłogę pokryło też kilka ciemnobrązowych dywaników. Cała armatura łazienkowa była koloru białego. Na suficie znajdowało się kilkaset małych żarówek ledowych, co dawało wrażenie jakby cały sufit świecił. Wyglądało to bajecznie.
- Został nam już ostatni pokój - powiedziała Monika i weszliśmy do sypialni. Na całej podłodze leżał miękki, biały dywan. Ściany miały odcienie szarości i czerni, a jedna z nich - ta nad łózkiem - krwistej czerwieni. Ogromne łoże zostało obite czarną skórą, zagłówek zaś pikowany małymi brylancikami. Na środku materaca leżało dużo poduszek Po obu stronach stały czarne szafki i lampki nocne z brylancików podobnych do tych z zagłówka, które użyto też do karnisza na suficie. Naprzeciwko łóżka na ścianie wisiał plazmowy telewizor, a pod nim mały stolik koloru reszty mebli. Leżały na nim różne czerwone ozdoby i dekoracje, takie jak piękna porcelanowa róża czy kielich z odłamków szkła. Duże okno przysłaniały wzorzyste, czarno-czerwone zasłony. Obok stała czarna toaletka  z okrągłym lustrem oraz czarne stylizowane krzesełko obite czerwonym materiałem. W ścianie po prawej stornie od wejścia było przejście do garderoby. Dywan na podłodze był identyczny jak w sypialni, ale za to ściany różniły się - wystąpił tu jak w prawie całym domu - kolor kremowy. Po jednej stronie stały szafy, a po drugiej wieszaki. Na środku zaś umieszczono śliczną ławeczkę z jasną tapicerką. Naprzeciw niej znajdowały się półki na buty. Przyznam się, że mam ich dużo, więc na pewno się zapełnią. Z sufitu zwisała srebrna lampa. Po dłuższej chwili wszyscy wróciliśmy do przedpokoju.
- I co państwo sądzą o mieszkaniu?
- Cudowne! - odpowiedziała zachwycona moja mama, a tato i Sebastian powierdzili to kiwając głowami.
- A ty Kinga, co myślisz?
- Przepiękne, naprawdę nie spodziewałam się, że będzie to aż takie fajne mieszkanie. Zwłaszcza za tę cenę.
- O, właśnie, nie wiem czy Ci mowiłam, że tu pojawia się mały problem. 190000 zł kosztuje mieszkanie nieumeblowane. Umeblowane - 295000 zł. Przepraszam, że wprowadziłam w błąd. - powiedziała Monika.
Byłam zdziwiona i nie wiedziałam co myśleć.